​Lis i kozioł - analiza i interpretacja bajki Mickiewicza

 

Lis i kozioł - analiza

Każdemu, kto przyzwyczaił się do dzieł mistrza gatunku, Krasickiego, dziwna może wydać się objętość utworu. Lis i kozioł to zdecydowanie rozbudowany, jak na bajkę edukacyjną utwór, przy czym - w przeciwieństwie do zwięzłych bajek - niezbyt łatwy do zapamiętania. Nie ułatwia tego nieregularny rytm utworu, uzyskany przez nierówną ilość sylab w wersach, bez braku jakiejkolwiek konsekwencji w tym, jak je pod tym względem ułożono. 

Reklama

Nienajprostszy układ żeńskich rymów, w których regularności można doszukać się jedynie po analizie dłuższego fragmentu -  powoduje, że utwór, choć dość wyrazisty treściowo, by treść tę wyłuskać, wymaga powolnej lektury. Jak na bajkę - podejście to zdecydowanie odległe od klasycznego, łamiące pewne rządzące nią prawidła. Nic dziwnego, skoro jest ona pisana w epoce, w której wobec wymagań formalnych twórcy mieli prawo być nieposłuszni. 

I - co znamienne - w tym właśnie wydaniu pewne fragmenty przeszły do języka potocznego, nabierając znaczenia frazeologizmów; rozpoczynający utwór wers: Już był w ogródku, już witał się z gąską jako wyraziste zobrazowanie nadziei lisa, które już za chwile zostaną rozwiane, stał się częścią żywego języka, w którym zdanie to odnosi się do podobnych sytuacji. W utworze można nawet wskazać obecność sentencji: rozpaczać jest to zło przydawać do zła - zgodnie z tą myślą, bohater bajki się nie poddaje, a myśli, co owocuje finalnym sukcesem.

Lis i kozioł - interpretacja

Treść bajki, jak to zwykle w przypadku gatunku, bazuje na alegoriach - lis, powszechnie kojarzony z chytrością, czyli sprytem, wpada w tarapaty. Wspomniane Już był w ogródku, już witał się z gąską, zostaje brutalnie rozwiane przez pecha: lis wpada do wkopanej beczki na deszczówkę. Nie tylko nici w uczty, ale jeszcze znalezienie się w prawdziwej pułapce - sytuacja rudego szkodnika jest nie do pozazdroszczenia. 

Tytułowy lis jednak nie traci głowy, nie pogrąża się w próżnej i jałowej rozpaczy. Najpierw szuka drogi ucieczki z gładkiego zrębu, potem jednak zauważa stojącego nad sobą kozła i rozwiązanie nasuwa się samo. Lis pochyla głowę udając, że pije ze smakiem i zaczyna głośno zachwalać: Oto mi woda, takiej nie piłem, jak żyję!/Smak lodu, a czysta cudnie./Chce ini się całemu spłukać,/Ale mi ją szkoda zbrukać,/Szkoda!/Bo co też to za woda! 

Słysząc to kozioł nie zastanawia się ani chwili: "Ej! - krzyknął z góry - Ej, ty ryży kudła,/Wara od źródła!" - po czym wskakuje do środka. Lis nie namyśla się również ani chwili. Wspina się po grzbiecie i rogach kozła, by cieszyć się odzyskaną wolnością. Morał czytany w dzisiejszych czasach, mógłby być odbierany jako przestroga przed łatwowiernością wobec języka reklamy, bo takim przecież posługuje się lis. 

Gdy Lisa i kozła pisał Mickiewicz, słowo reklama nie było znane. Ale naiwność i bezkrytyczne pochodzenie wobec słów innych to cechy stare jak świat. I o rozwagę wobec powyższego może apelować poeta. Warto jednak też zwrócić uwagę na słuszność nieulegania impulsom - kozioł zadziałał bez zastanowienia. Lis zaś, choć wielu zaczęłoby w jego sytuacji rozpaczać, przede wszystkim myśli, gdyż rozpaczać jest to zło przydawać do zła.

Artykuł pochodzi z kategorii: Literatura polska

Więcej na temat:

Zobacz również

  • Satyra "Pijaństwo" - treść Satyra "Pijaństwo" przedstawia spotkanie dwóch znajomych szlachciców . Jeden z nich skarży się na złe samopoczucie i dolegliwości, które są skutkiem... więcej