"List do ludożerców" - analiza i interpretacja

"List do ludożerców" już samym tytułem sugeruje żartobliwy charakter utworu, w którym to tytułowi barbarzyńscy ludożercy mają zmóc się z materią tak im odległą jak przeczytanie listu. Jeżeli jednak spojrzymy na autora tego utworu, może nas uderzyć spory dysonans - Tadeusz Różewicz nie jest poetą kojarzącym się z lekkimi treściami. I tym razem nie odbiega od tego, do czego przyzwyczaił swych czytelników. "List do ludożerców" nie jest poetyckim żartem, to raczej gorzka refleksja o zastanej rzeczywistości.

List do ludożerców - analiza

Tytułowy list narzuca utworowi formę liryki zwrotu do adresata i raczej typ bezpośredniego wyrażania treści przekazywanych przez podmiot liryczny. I rzeczywiście, już pierwsza zwrotka jest jednoznacznym tego przykładem: Kochani ludożercy/nie patrzcie wilkiem/na człowieka/który pyta o wolne miejsce/w przedziale kolejowym

Ta wyrażona na wstępie prośba jest dalej poparta przywołaniem konkretnych argumentów i kontynuacją prośby z odwołaniem się do innych jeszcze przykładów, w przypadku których jednoznacznie można stwierdzić, że świat zaludniają rzeczywiście tytułowi ludożercy. Prośby te służą jednocześnie nakreśleniu portretu zbiorowego społeczeństwa, który zarysowany nawet kilkoma wyrazistymi kreskami, bez żadnego cienia wątpliwości potwierdza, że tytułowe określenie "ludożercy" nie jest bezzasadne czy zakrojone na puste wywołanie sensacji. 

Reklama

Adresat liryku jest w swym portrecie zbiorowym ukazany dokładnie. Jeżeli jednak chodzi o nadawcę, nigdzie się on wyraziście nie ujawnia, poza finałem, w którym pada: Kochani ludożercy/nie zjadajmy się Dobrze/bo nie zmartwychwstaniemy/Naprawdę - jakkolwiek postawa tytułowych ludożerców opisana jest z dystansem, jako szereg zachowań godnych tylko odrzucenia, w finale czytelnik może przekonać się, że podmiot liryczny używając formy pierwszej osoby liczby mnogiej my, w jakiś sposób czuje się z tytułowymi ludożercami związany - jest przedstawicielem tej samej zbiorowości, co oni. 

Utwór Różewicza, w sposób charakterystyczny dla poety, który po wojnie szukał nowego języka poetyckiego, jest wyprany ze znamion poetyckości - przypomina raczej rzeczywisty apel wyrażony w prostych, jednoznacznych słowach i tylko w finale jawi się jako metaforyczny końcowy apel: nie zjadajmy się Dobrze/bo nie zmartwychwstaniemy/Naprawdę. Nie ma tu rymów czy regularnej budowy wersów, nie ma również znaków interpunkcyjnych, co sprawia, że jego lektura wymaga większej uwagi i namysłu w interpretacji. 

Z dających się wskazać środków poetyckich, warto zwrócić uwagę na rolę obecnych w utworze powtórzeń, np. zrozumcie rozpoczynające drugą i czwartą zwrotkę, czterokrotnie przywołaną apostrofę Kochani ludożercy oraz to, jakim swoistym jest ona oksymoronem. Zawarte w tekście metafory nie służą wyeksponowaniu możliwości ekspresji twórczej podmiotu lirycznego, są one zwykłymi, codziennymi zwrotami potocznymi, np. nie patrzcie wilkiem, nie depczcie słabszych czy nie zgrzytajcie zębami. 

Znaczenie ma natomiast użycie wyrazistej anafory w przedostatniej zwrotce: Nie mówcie odwróceni tyłem:/ja mnie mój moje/mój żołądek mój włos/mój odcisk moje spodnie/moja zona moje dzieci/moje zdanie. Podobnie również należy traktować eksponowanie wybranych przez poetę słów w przeznaczeniu na nie osobnych wersów (zrozumcie, ustąpcie, Naprawdę) bądź wyróżnienie ich wielkimi literami, nawet w środku wersu (Kochani, Dobrze, Naprawdę). 

Podmiot liryczny wielokrotnie używa bezwzględnego trybu rozkazującego, jednakże ciężko orzec, że poczuwa się do roli nadrzędnej wobec zbiorowego adresata lirycznego utworu. Świadczy o tym wspomniana w finale identyfikacja oraz fragmenty, w których jego wypowiedzi sprawiają wrażenie chęci wzmocnienia przekazu, gdyż zbyt mało dobitna wydaje się być myśl główna, szczególnie uderza tu ostatnia zwrotka, w której podmiot liryczny zdaje się przekonywać samego siebie. 

Każda z sześciu strof utworu stanowi odrębną jednostkę semantyczno-składniową. Głębsza analiza znaczeniowa utworu pozwala odkryć, jak często poeta sięga w nim po kategorię ironii, którą emanuje już choćby wstępne i powtórzone jeszcze po trzykroć Kochani ludożercy ze sprzecznością złożenia tych wyrazów i ze zgrzytem z zestawieniem opisu natury ludożerców. 

Wrażenie pytania retorycznego czynią słowa: Kochani ludożercy/Nie zjadajmy się Dobrze, gdzie poeta zdaje się oczekiwać potwierdzenia przyjęcia swych słów. Jednakże jest to tylko jedna z możliwych interpretacji. Przewrotny Różewicz ogołociwszy utwór ze znaków przestankowych, pozostawił dowolność odczytania tego między innymi fragmentu. Można go przecież czytać: Kochani ludożercy. nie zjadajmy się, dobrze?, jak i: Dobrze, bo nie zmartwychwstaniemy. Naprawdę

List do ludożerców - interpretacja

Tytułowi ludożercy nie są synonimem słowa kanibale. To metafora, którą podmiot liryczny obejmuje ludzi zapatrzonych w siebie i swe potrzeby, obojętnych na uczucia innych ludzi, dbających tylko o własne sprawy, samolubnych w swych dążeniach i egoistycznych w zapatrywaniach na sens życia. Przywołane obrazy ze zwykłej rzeczywistości przeciętnych ludzi ukazują, że nie trzeba specjalnych czy dramatycznych okoliczności, by z człowieka wyszedł ludożerca. 

Może to być przecież zwykłe powitanie odpychającym spojrzeniem człowieka pytającego o wolne miejsce w przedziale, brak empatii mimo faktu, że drugi człowiek tak naprawdę niczym się nie różni, bo koniec końców inni ludzie też mają/dwie nogi i siedzenie trywializuje z premedytacją poeta, nie przywołując szumnych refleksji o ludzkich uczuciach, czy wrażliwości. Zasiadający w zatłoczonych przedziałach ludożercy i tak nie mają zamiaru tych ostatnich okazywać. 

Dalszy fragment opisywanej rzeczywistości opanowanej przez ludożerców eksponuje panujące na tym świecie prawa, przez nich samych ustalone i wcielane w życie: poczekajcie chwilę/nie depczcie słabszych/nie zgrzytajcie zębami - sformułowania o deptaniu słabszych i zgrzytaniu zębami mogą nasuwać skojarzenia z językiem biblijnym, w którym, np. piekło opisano jako miejsce gdzie słychać płacz i zgrzytanie zębów. Uzasadnienia wyżej wymienionych próśb nie brzmią górnolotnie - podmiot liryczny swego apelu nie uzasadnia odwołując się do jakichkolwiek uczuć wyższych, a po prostu do racjonalnego uwzględnienia głosu zdrowego rozsądku: zrozumcie/ludzi jest dużo będzie jeszcze/więcej wiec posuńcie się trochę/ustąpcie.

W dalszym apelu szczególnie uderza podkreślony wyraziście anaforą fragment eksponujący, kim są przedstawiciele społeczeństwa, do których próbuje się teraz Nie mówcie odwróceni tyłem:/ja mnie mój moje/mój żołądek mój włos/mój odcisk moje spodnie/moja zona moje dzieci/moje zdanie - warto zwrócić uwagę na wymowę odwrócenia tyłem do innych ludzi oraz bezgraniczne skupienie na sobie. 

Jest to dokładnie odwrotna postawa niż ta, którą zalecił Zbigniew Herbert w Przesłaniu pana Cogito - Różewicz bowiem sportretował zbiorowego antybohatera swych czasów, Herbert zaś uczynił odwrotnie - wskazał wzorzec parenetyczny do naśladowania, bohatera o postawie wyprostowanej, który od człowieka Różewiczowskiego różnił się w każdym aspekcie i miał przykazane m.in. idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

Uderzający jest niejednoznaczny finał utworu, który można interpretować jako potrzebę wspólnego zmartwychwstania, które poskąpione zostanie ludziom tak sobie nawzajem niechętnym jak ludożercy z utworu, bądź bardziej pesymistycznie - jako przeświadczenie, że z racji braku nadziei na życie pośmiertne (które przecież Różewicz w swych innych utworach negował), nie czeka ludożerców żadna wspólna wieczność, dzięki czemu można myśleć o śmierci tylko z ulgą, jako o finale wzajemnego wchodzenia sobie w drogę. 

List do ludożerców będący zjadliwym i pełnym ironii opisem społeczeństwa lat pięćdziesiątych XX wieku, kiedy to Różewicz stworzył ten utwór, tak naprawdę nie zatracił w swym gorzkim przesłaniu aktualności. Znieczulica, wzajemna niechęć i brak chęci zbliżenia, by zazdrośnie tylko strzec swych własnych spraw. 

To, czy finał utworu odczyta się jako dramatyczny apel o opamiętanie w imię wyższych wartości, czy też jako ironiczne stwierdzenie o śmierci, która niebawem ukróci męczące przebywanie ze sobą - zależy od indywidualnej interpretacji czytelnika. Tadeusz Różewicz pozostawił czytelnikowi wolną rękę w zachowaniu nadziei bądź w wyborze skrajnego pesymizmu.


Artykuł pochodzi z kategorii: Literatura polska

Więcej na temat:

Zobacz również

  • Szklane domy - opis metafory zawartej w "Przedwiośniu" Stefana Żeromskiego, funkcja. więcej