​Melodia mgieł nocnych - analiza i interpretacja

Kazimierz Przerwa-Tetmajer był mistrzem impresjonizmu w liryce. Jego utwór Melodia mgieł nocnych (Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym), jest chyba jednym z najbardziej wyrazistych tego przykładów. Nic dziwnego, poeta spędził dzieciństwo na Podhalu i widoki, które opisywał były dla niego tym, co kształtowało jego wrażliwość.

Melodia mgieł nocnych (Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym) - analiza

Myliłby się ten, kto w Melodii mgieł nocnych dopatrywałby się statycznego obrazu z racji, że utwór ma być tatrzańskim lirykiem opisującym miejsce. Utwór, w sposób charakterystyczny dla impresjonizmu, emanuje żywiołowością i zmiennością. Dynamizmu dodaje mu nagromadzenie wielkiej ilości czasowników, na których formę warto zwrócić uwagę, np: pląsajmy, okręcajmy się wstęgą, wchłaniajmy potoków szmer, pijmy kwiatów woń rzeźwą, lećmy, ścigajmy

Jeżeli podmiot liryczny jest zbiorowy, można się zastanawiać, kto na niego się składa. Pomocą posłuży tu komentarz odautorski zawarty po prostu w tytule: to mgły nocne opowiadają o swej zabawie z wiatrem. W ten sposób Tetmajer tworzy opis do żadnego innego opisu Czarnego Stawu Gąsienicowego niepodobny. Jest on odrealniony i pełen wrażeń, które - z racji niedoznawania ich przez człowieka - są zupełnie odmiennie od tego, czego byśmy oczekiwali wybierając się na nocną wycieczkę nad górski staw. 

Reklama

O utworze Tetmajera mówi się zatem, że w swej nieuchwytności wrażeń jest bardziej muzyczny niż poetycki. Odwołanie do całego bogactwa zmysłów, łączenie doznań w sposób jak najbardziej zaskakujący, poeta uzyskuje między innymi dzięki metaforom synestezyjnym. Upersonifikowane mgły mówią zatem, np. o piciu rzeźwej woni kwiatów czy wchłanianiu szmeru potoków. Mieszanie doznań smakowych, dotykowych, zapachowych, daje efekt charakterystycznego dla impresjonizmu subiektywizmu. 

Całokształt utworu emanuje różnorodnością doznań - te wzrokowe wcale nie są na poczesnym miejscu, panuje przecież noc, czas wytłumienia barw i zatarcia konturu obrazów. Stąd postawienie na dotyk, słuch i zapach. Wszystko to razem daje efekt igrania światła (emanuje nim księżyc), dźwięku i woni, powodując niezwykłą żywość obrazu. 

Muzyczność wiersza, nazwanie go melodią, oddaje również wrażenie delikatności doznania, nieuchwytności mgieł, ich rozmycia, a w związku z tym - nieprzekładalności na słowa opisywanego krajobrazu. Nic dziwnego, skoro mówią mgły nocne. Poruszają one każdy aspekt wyobraźni odbiorcy utworu; słuchowy (melodia, cicho, szmer, dźwięczne, uciszony), przestrzenny (okręcajmy się, pląsajmy, lećmy, krąg toczą, przerzućmy, skocznie) oraz zapachowy (wchłaniajmy, woń, wonne). 

Wrażenia muzyczności dopełnia regularność tego sylabotonicznego czternastozgłoskowca ze średniówką po siódmej sylabie. Spokojną melodię tego wiersza wzmacnia jeszcze regularny układ rymów, które są końcowe, parzyste (o układzie AABB), żeńskie oraz dokładne. Można w tym utworze dostrzec też refren - tworzy go powtórzony wers: Cicho, cicho, nie budźmy śpiącej wody w kotlinie

O tym, że Melodia mgieł nocnych jest zapisem niezwykle subtelnego, niemożliwego niemalże do oddania słowami doznania, przekonuje mnogość środków poetyckich; np. nasuwające kolejne wrażenia epitety (szumy powiewne, pierze puszyste, mosty wiszące), aliteracje (pierzem puszystym, co w powietrzu, pląsajmy po przestworów), porównania (z szczytu na szczyt przerzućmy się jak mosty wiszące) i personifikacje (potoków, co toną, śpiąca woda, wiatr odpocznie). Podsumowując - Melodię mgieł nocnych można uznać za dzieło w praktyce definiujące pojęcie impresjonizmu i muzyczności w poezji.

Melodia mgieł nocnych (Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym) - interpretacja

Utwór Melodia mgieł nocnych można uznać za poetycką relację z pobytu w konkretnym miejscu Tatr. Tłumacząc prozaicznie sens utworu, będzie w nim mowa o mgłach rozchodzących się znad jeziora po okolicy. A jednak poeta skrywa w tym obrazie więcej Oto gwiazdę, co spada, lećmy chwycić w ramiona,/lećmy, lećmy ją żegnać, zanim spadnie i skona - mówi zbiorowy podmiot liryczny podkreślają nieuchronną ulotność i przemijalność wszystkiego, co nas otacza. 

Stąd wartość chwytania chwil, dostrzeganie ich niepowtarzalności i piękna. Wychodzący w przyrodę dekadenci właśnie tego przecież szukali - przeżyć doskonałych, by je zatrzymać w sztuce.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Literatura polska

Zobacz również