​"Pamiętnik z powstania warszawskiego" Miron Białoszewski - streszczenie

"Pamiętnik z powstania warszawskiego" to opowieść o zagładzie Warszawy z perspektywy cywila, autorstwa Mirona Białoszewskiego.

Problematyka "Pamiętnika..."

Miron Białoszewski, który uczestniczył w powstaniu warszawskim jako cywil opisuje swoje przeżycia z tamtego czasu. Relacjonuje dni, w trakcie których Warszawa popadła w ruinę, jednocześnie podkreślając codzienne życie i problemy zwykłych ludzi. Nie angażują się oni w walkę, lecz są tymi najbardziej poszkodowanymi. 

Marzą jedynie o tym, by cały ten koszmar się skończył. Brak jest patosu, czy heroizmu; ukazane postaci to normalni mieszkańcy, starający się za wszelką cenę przeżyć. W tekście żadne z zachowań czy postaw nie jest jednak oceniane, to wyłącznie zapis wydarzeń, jakie mały miejsce podczas okupacji. Użycie potocznego, pełnego ekspresji języka sprawia, że "Pamiętnik..." to przede wszystkim emocjonalna relacja z tragicznego w skutkach powstania.

Reklama

Streszczenie "Pamiętnika z powstania warszawskiego"

Jest rok 1967. Miron Białoszewski ma 45 lat i leży na kanapie w swoim domu w Warszawie. Zaczyna wspominać czasy wojny. Przypomina mu się popołudnie 1 sierpnia 1944 roku, kiedy matka wysłała go po chleb do kuzynki. Wie wtedy o godzinie "W", o której ma wybuchnąć powstanie, lecz okrzyki Polaków rozlegają się już dużo wcześniej. Spotyka swoją koleżankę ze studiów Irenę i odwiedza ją. 

Rozmawiają, jednocześnie obserwując rozpoczynające się powstanie. Matka dziewczyny nie wraca na noc, więc chłopak postanawia przespać się u dziewczyny. Młodych ludzi budzi strzelanina i okrzyki. Stawiane zostają pierwsze barykady i tworzone oddziały. Wrogowie strzelają do ludzi, znajdujących się na ulicach. 

Miron próbuje wrócić do mieszkania rodziców, po drodze obserwując wydarzenia. Jest świadkiem pierwszego bombardowania, widzi także biednych ludzi, chowających się w schronach i szukających jedzenia.

Podczas powstania mieszkańcy Warszawy do końca starają się żyć normalnie. Żywność jednak zaczyna być sprzedawana wyłącznie na kartki, zdobycie czegokolwiek staje się ogromną trudnością. Zbombardowana zostaje szkoła, z której Miron widzi wynoszone trupy. Sytuacja w stolicy jest tragiczna. 

Ludzie chowają się w piwnicach, w domach przestało już bowiem być bezpiecznie. Pojawiają się plotki o upadku powstania, okazują się jednak nieprawdą. Życie zaczyna toczyć się pod ziemią, bohater przestaje niemal opuszczać bunkry, przenosząc się tylko pod różne adresy. Spotkani na ulicach Polacy rozstrzeliwani zostają przez okupantów.

Miron pomaga w akcji ratowniczej, przenosząc ranną kobietę pod wskazany adres. Odwiedza także szpital powstańców. Warunki w nim panujące są tragiczne. Przypadkiem traci kontakt z rodzicami, zapominając oddać matce klucze do domu na Chłodnej. Martwiąc się o nią chce wrócić do mieszkania, lecz zostaje zatrzymany przez powstańców. Okazuje się, że Niemcy zajęli tamte tereny. 

Wraz z Ireną udaje się więc na Starówkę, do przyjaciela Swena. Wraz z nim ukrywa się w piwnicy. Wszyscy wspólnie mieszkają w schronie, rzadko wychodząc na zewnątrz. Co dzień odczytywane zostają gazetki z informacjami, co wydarzyło się na powierzchni. Miron pragnie uciec jak najdalej od Warszawy, lecz nie jest to możliwe. Bombardowania i ludzkie tragedie stają się jednak nużące, a życie w piwnicach monotonne. 

Cywile pomagają w różnych instytucjach, głównie szpitalach, czego przykładem są koleżanki Białoszewskiego. Ich ośrodek zdrowia zostaje jednak szybko zniszczony. Mieszkańcy bunkrów korzystają z darmowych obiadów u sióstr sakramentek. Powstanie przedłuża się, a sytuacja w stolicy jest coraz gorsza.

Coraz więcej jest ludzi rannych, niektórzy nie wracają do schronów i giną w mieście. Miron i Swen robią wypady na zewnątrz, by zdobyć żywność i wodę. W trakcie jednego z nich Białoszewski odwiedza rodzinę, by dowiedzieć się, co stało się z matką. Cywile chcą zakończenia powstania, które zmierza ku coraz gorszemu. Białoszewski i jego przyjaciel z rodziną zmuszeni są opuścić piwnicę i znaleźć inną. Udaje im się przenieść na Miodową, lecz wybuchające bomby sprawiają, że jest to niemały wyczyn. Życie staje się nie do zniesienia. 

Ludzie podczas bombardowań chowają się we framugach, gdyż jest to najbezpieczniejsze miejsce, niemal niezniszczalne. Narrator wyrusza na poszukiwanie naczyń do opuszczonego mieszkania. Tuż po jego wyjściu odłamek pocisku trafia w miejsce, w którym się znajdował; cudem unika śmierci. Piwnice, w których przebywają bohaterowie zaczynają się sypać, brakuje także jedzenia. 

Dostają tylko jeden posiłek dziennie, składający się z kaszy i sucharów. Umiera ciężko ranna ciotka, a jej ciało zostaje wyniesione na ulice i pozostawione tam. Miron zauważa, że to częste postępowanie w ostatnich dniach.

Białoszewski, wraz ze Swenem i Zbyszkiem trafiają do grupy, organizującej transport rannych kanałami do Śródmieścia. Żegnają się czule z ludźmi, z którymi dzielili życie w schronie. Przejście podziemnymi tunelami okazuje się niesamowicie męczącym i strasznym doświadczeniem. Towarzyszy im smród, brud i niepewność dalszego losu. Ciężko jest określić, jak długo przebywają w klaustrofobicznych pomieszczeniach, brodząc w mazi. Na dodatek należy być cicho, gdyż Niemcy w każdej chwili mogą wrzucić do kanałów śmiercionośny granat. 

Młodym ludziom udaje się wyjść na jednej z ulic w centrum. Okazuje się, że Śródmieście nie jest aż tak zniszczone, a Mironowi udaje się odnaleźć rodzinę. Ojciec Białoszewskiego współpracuje z AK, a sam zachęca syna do znalezienia jakiejś pracy. Mimo to, wciąż toczą się zaciekłe walki. Narrator słyszy opowieści o bohaterach, którym udało się zniszczyć czołgi. 

Bombardowania jednak nasilają się, co utrudnia codzienne funkcjonowanie. Ludzie zaczynają chorować, także Miron. Wymiotują i mają biegunkę; zwłoki pali się, aby uniknąć epidemii. Niemcy organizują łapanki na mieszkańców Warszawy, dlatego rodzina Białoszewskich postanawia przenieść się w bezpieczniejsze miejsce.

Ojciec Mirona znajduje schronienie dla rodziny u swojego znajomego. Swen przenosi się do łączniczki, pracującej z AK, a Zbyszek zaciąga do grupy powstańczej. Domy wciąż są bombardowane, ofiarą jednego z ataków pada Swen, przyjaciołom udaje się jednak wyciągnąć go spod gruzu. Narrator zastanawia się nad tematem śmierci i pomocy bliźnim. Opuszcza piwnice tylko w poszukiwaniu wody, nierzadko spotykając swoich znajomych z czasów przed wojny. 

Cały czas trwają walki. Zrzut jedzenia i broni Amerykanów kończy się porażką: wiatr znosi dary na stronę Niemiecką. W rodzinie dochodzi do ogromnych niesnasek. Mironowi udaje się znaleźć zakład fryzjerski, który odwiedza. Fakt istnienia takiego przybytku wprawia go w zdumienie, lecz dzięki wizycie w nim czuje się odnowiony.

Brak jedzenia jest coraz bardziej dotkliwy. Białoszewski wraz z ojcem i Swenem udają się po zboże do młyna, które staje się ich głównym pokarmem na kolejne dni. Rozwija się handel wymienny, a pieniądze tracą na znaczeniu. Wielu ludzi z powodu tragedii popada w obłęd. Miron wędruje z przyjacielem po zniszczonej Warszawie, w milczeniu rozpaczając nad pełnymi trupów gruzowiskami.

2 października zostaje ogłoszona kapitulacja. Ludność cywilna ma tydzień na opuszczenie miasta. Wszyscy opuszczają schrony, w których przebywali przez ostatnie tygodnie, przerażeni zniszczeniami, jakie rozpościerają się na ich oczach. Przygniata ich niemoc i rezygnacja. Z drugiej strony to czas, w którym spotykają się rozdzielone rodziny i znajomi. 

Cudownie odnajduje się zaginiony Swen. Miron, wraz z rodziną, trafia do tłumu opuszczających Warszawę. Niemcy zsyłają ich do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd udaje im się wydostać Powracają do stolicy w lutym 1945 roku.


Artykuł pochodzi z kategorii: Literatura polska

Zobacz również