​Treny Jana Kochanowskiego

Najbardziej osobiste oraz gorzko autorefleksyjne spośród całej twórczości lirycznej są Treny Jana Kochanowskiego. I choć pojawiają się różne teorie na temat tożsamości bohaterki wspominanej z żalem w trenach (nie brak badaczy, którzy sugerują, że Urszulka jest fikcją literacką, konfabulacją jej ojca, służącą jedynie w celu ukazania swego głębokiego kryzysu światopoglądowego przez poetę), Kochanowski uczynił ją jedną z najbardziej rozpoznawanych w literaturze polskiej kreacji, nie tylko dziecięcych.

Treny Jana Kochanowskiego a rodowód gatunku

Treny to gatunek wywodzący się ze starożytności, nic dziwnego, że przywołany do polskiej literatury przez miłośnika antyku, jakim był Kochanowski. Były one utworami utrzymanymi w tonie elegijnym, o żałobnym charakterze, pisano je po śmierci kogoś szczególnego i znanego, przy jednoczesnym wyeksponowaniu jej zalet i uczynków, by jak najbardziej podkreślić poniesioną przez ludzkość stratę. 

Tu prekursor tradycji użycia trenów w polskiej literaturze pozwolił sobie na pewne odstępstwa. Wydając w 1580 roku swe treny, zaskoczył świat kultury tym, kogo w nich opłakiwał - cykl poświęcony jest pamięci córki poety, Urszuli, która jest dzieckiem kilkuletnim i jakkolwiek podmiot liryczny trenów opisuje ją jako dziecko bardzo obiecujące oraz zdolne, nijakich wielkich zasług, którymi zasłużyłaby na dostojne utwory mała dziewczynka jeszcze nikomu nie oddała. 

Reklama

Ale nie jest to jedyne odstępstwo jeżeli chodzi o kreację bohatera lirycznego trenów. Koncepcje, jakoby Urszulka nie istniała, a była mistyfikacją w celach twórczych, opierają się na tym, że błędem byłoby mniemanie, że jest ona bohaterką cyklu dziewiętnastu utworów żałobnych poety. O Urszulce nie dowiadujemy się prawie nic. Nie ona tak naprawdę jest bowiem bohaterką cyklu, a jej zrozpaczony ojciec, który z wnikliwością i w zupełnie nieklasycznym stylu, analizuje etapy swej żałoby i towarzyszące jej odczucia. 

To treny bowiem stają się dla poety okazją dla dokonania mrocznego rozrachunku z przeszłością, w której jego postawą wobec zmiennych wydarzeń losu była stałość uczuć godna tylko stoika, a oparcie, by w niej trwać dawał opiewany wielokrotnie rzez poetę dobry i hojny Bóg. Czas, w którym przychodzi bolesna świadomość, że wyznawane przez tak wiele lat wartości runęły w pył, zostaje dokładnie zanalizowany w cyklu trenów - i zarówno fakt, że to cykl, jak i opisana tematyka, to odstępstwo od tego, co zwykli w przypadku mowy o trenach tworzyć starożytni. Różna jest również kompozycja trenów antycznych a cyklu Kochanowskiego, czemu warto przyjrzeć się dokładniej.

Treny Jana Kochanowskiego - kształt formalny i kompozycja

W antycznym trenie treść rozkładała się w porządku obejmującym punkty: pochwała cnót zmarłego, ubolewanie nad wielkością straty, żal po śmierci, pocieszenie i finalne pouczenie. U Kochanowskiego jest podobnie. Treny można zatem zebrać w podgrupy tematyczne, obserwując przy okazji, jak gradacyjnie poeta oddał poszczególne treści:

- literacką przedmowę do całości cyklu tworzą Treny I i II;

- rozmyślania o Urszulce znajdziemy w Trenach od III do VIII;

- szczytowe w wyrazie rozpaczy po stracie córki są Treny od IX do XI;

- wspomnienia o zmarłej znajdują się w Trenach od XII do XIV;

- bezsilność człowieka wobec nieszczęścia eksponują Treny od XV do XVIII;

- odzyskanie równowagi ducha eksponuje poeta w Trenie XIX

Treny Jana Kochanowskiego - przegląd treści w wybranych utworach

Spośród całej twórczości Jana Kochanowskiego, treny wydają się być najmniej programowym odzwierciedleniem epoki. A jednak warto zauważyć w nich to, że będąc odejściem od programowości, zyskały przez to na wiarygodności twórcy jako człowieka, stając się najbardziej przejmującym portretem humanisty. 

Poecie udało się również odejść od własnych ograniczeń, dokonać trudnej sztuki przyznania się do błądzenia w wieku, w którym poglądy wydają się być już rzeczą skostniałą. A jednak Kochanowski z pokorą wyznaje: błądziłem, myliłem się mając za lepszego od innych i pouczając jak żyć. I wskazuje drogę, którą chce podążać jak zwykły człowiek, nie zaś renesansowy filozof.

- Tren I - Wszytki płacze, wszytki łzy Heraklitowe/I lamenty, i skargi Symonidowe wzywa poeta w rozbudowanej apostrofie na wstępie do całego cyklu, by oddać wielkość poniesionej straty. Zantropomorfizowane bóle, żale i frasunki, które zostają przywołane mają napełnić duszę twórcy, który chce w adekwatny sposób wyeksponować swoją stratę oraz zmóc się z pytaniem: jak dalej żyć? 

Na wstępie bowiem ma poczucie zupełnej bezradności, które nie pozwala mu nawet zorientować się w tym, co przyniesie mu największą ulgę; Nie wiem, co lżej : czy w smutku jawnie żałować,/Czyli się z przyrodzeniem gwałtem mocować?

Tren II - to w tym trenie po raz pierwszy pada imię córki poety i tu następuje wyjaśnienie okoliczności powstania swoich trenów oraz zapowiedź treści, która jeszcze w ich cyklu nastąpi. Poszła, nieboga, widzieć krajów nocy wiecznej !/A bodaj ani była świata oglądała!/Co bowiem więcej, jeno ród a śmierć poznała?/A miasto pociech, które winna z czasem była/Rodzicom swym, w ciężkim je smutku zostawiła - finalizuje z goryczą utwór poeta.

Tren III - w utworze tym poeta opisuje operując pieszczotliwymi zdrobnieniami, jak dotkliwą jest poniesiona strata, jednocześnie wyrażając jednak nadzieję na ujrzenie córki po śmierci: Tam cię ujźrzę, da Pan Bóg, a ty więc drogimi/Rzuć się ojcu do szyje ręczynkami swymi!

Tren IV - wyeksponowany jest tu w pełnej wyrzutu apostrofie do Śmierci ból rodzica tracącego swe dziecko, który poeta eksponuje przywołując swe pokrewieństwo z Niobe, która najlepiej poznała dotkliwą stratę dzieci: Nie dziwuję Niobie, że na martwe ciała/Swoich namilszych dziatek patrząc skamieniała.

- Tren V - Jako oliwka mała pod wysokim sadem zaczyna swój utwór poeta eksponując tym porównaniem bezbronność dziecka ściętego bezwzględnym ostrzem śmierci. I nie pierwszy raz w cyklu obwinia za to bezwzględną Persefonę.

Tren VI - w tym utworze poeta eksponuje to, jak obiecującym dzieckiem była jego mała córeczka. Ucieszna moja śpiewaczko! Safo słowieńska!/Na którą nie tylko moja cząstka ziemieńska,/Ale i lutnia dziedzicznym prawem spaść miała!/Tęś nadzieję już po sobie okazowała,/Nowe piosnki sobie tworząc, nie zamykając/Ustek nigdy, ale cały dzień prześpiewając - we fragmencie tym możemy wyraźnie odczytać sugestię, że to właśnie Urszula, kilkuletnia dziewczynka, miała być spadkobierczynią talentu poetyckiego swego ojca. Opisane tu również pożegnalne słowa, którymi mała Urszulka zwraca się do rodziców, również uderzają przedwczesną dojrzałością.

- Tren VIII - w tym utworze następuje ciąg dalszy ekspozycji żalu i poniesionej straty, która jest tym dotkliwsza, że odeszło dziecko pogodne i wnoszące radość w serca reszty domowników samym swym usposobieniem.

- Tren IX - trudno dopatrzyć się w tym akurat utworze jakiegokolwiek związku z córką poety - jest on wielką apostrofą zwróconą do Mądrości, pod którą jest rozumiana filozofia stoicka wyznawana przez całe życie przez autora Trenów. Tu jest ukazana jako światopogląd nieludzki w swej niewzruszoności wobec przeżyć.

Tren X - Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest - w tym fragmencie trenu najbardziej boleśnie wyeksponowany zostaje upadek poety, który zwracając się do swej córki rozważa, w jakim miejscu może ona teraz przebywać. Jednakże mnogość koncepcji i światopoglądów metafizycznych nie ułatwia odnalezienia odpowiedzi, nasuwa za to zwątpienie w życie pośmiertne.

Tren XI - w tym z kolei utworze najdotkliwsze słowa dotyczą zwątpienia w sens bycia człowiekiem szlachetnym: Kogo kiedy pobożność jego ratowała?/Kogo dobroć przypadku złego uchowała? Poeta sam jest przerażony rozmiarem osiągniętej rozpaczy, która zabiera mu po kolei każdą wiarę i pewność życiową: Żałości! co mi czynisz? Owa już oboje/Mam stracić: i pociechę, i baczenie swoje?

Tren XIX - po omówieniu, jakim dzieckiem była zmarła, ukazaniu, jak wielką stratę ponieśli jej rodzice i jakie spustoszenie duchowe poczyniło to w życiu duchowym jej ojca - poprzez treny raz jeszcze eksponujące zalety dziecka, które jak sam autor pisze, nie osiągnęło jeszcze wieku 30 miesięcy, a tak bardzo zubożyło przez swe odejście swych rodziców - nadchodzi wreszcie czas osiągnięcia równowagi. 

W Trenie X poeta błagał, by córka objawiła mu się choć we śnie i dała znak, co z nią. Tren XIX jest odpowiedzią - sen, w którym poetę nawiedza matka, trzymająca na ręku jego zmarłą córeczkę i naucza po prostu: Zagródź drogę do serca upadkowi swemu/A w to patrzaj, co uszło ręki złej przygody oraz ludzkie przygody/ludzkie noś - mówiąc po prostu: czas doktór każdemu

Doceniać to, co pozostało, ludzkie doznania znosić jak człowiek, nie mędrzec stawiający się ponad uczuciami i dać rozpacz uleczyć czasowi - lekcja ta, mniej wyszukana i bardziej ujmująca prostotą i bliskością człowiekowi niż tamte z pieśni, trafia do serca i poecie.



Artykuł pochodzi z kategorii: Literatura polska

Więcej na temat:

Zobacz również