"Wesele" - Stanisław Wyspiański

Zdjęcie

To właśnie w tym dworku w 1900 roku odbyło się wesele poety Lucjana Rydla, fot. Piotr Tumidajski /Agencja FORUM
To właśnie w tym dworku w 1900 roku odbyło się wesele poety Lucjana Rydla, fot. Piotr Tumidajski
/Agencja FORUM

"Wesele" powstało w 1900 roku, premiera odbyła się 16 III 1901 roku w krakowskim Teatrze Słowackiego. Dramat nawiązuje do wydarzeń autentycznych, do ślubu poety Lucjana Rydla (był przyjacielem Wyspiańskiego) z Jadwigą Mikołajczykówną (pochodziła z podkrakowskiej wsi Bronowice), który został zawarty 20 XI 1900 roku. 

Akcja dramatu rozgrywa się w roku 1900, podczas jednej nocy oraz częściowo następnego ranka, miejscem akcji są natomiast Bronowice, izba w chacie chłopskiej, która nosi pewne cechy szlacheckiego dworku (pistolety, szable, portret damy, reprodukcje dwóch obrazów Jana Matejki: "Wernyhory" oraz "Kościuszki pod Racławicami"; zapowiadają one pojawienie się ukraińskiego lirnika pod koniec aktu II oraz uzbrojonych w kosy chłopów w akcie III).

Reklama



   

Akt I

 


Akt ów ma charakter realistyczny. Zawiera dialogi gości weselnych, którzy kolejno pojawiają się na scenie. Krótkie wypowiedzi charakteryzują bohaterów. Rozmowy są lapidarne. Początek dramatu pokazuje kontrast między chłopami a gośćmi z miasta (Dziennikarz nie ma ochoty udzielać odpowiedzi na pytania dotyczące wydarzeń na świecie, które świadczą o mądrości Czepca). 

Ma dość rozmów o polityce, pragnie spokoju. Sceny kolejne przedstawiają Zosię i Haneczkę, przekonaną o swojej wrodzonej wyższości Radczynię oraz przedstawicieli wsi: Jaśka, Kaspra oraz Kliminę. Radczyni nie ma pojęcia o pracach na roli, co widać wyraźnie podczas jej rozmowy z Kliminą. Ich dialog jest bardzo często przytaczany jako dowód braku znajomości realiów wiejskiego życia przez inteligencję:

  "Cóż ta, gosposiu, na roli? Czyście sobie już posiali? (Radczyni) Tym ta casem sie nie siwo" (Klimina) Sceny kolejne pokazują radosnego Pana Młodego oraz jego żonę, pełną naiwnej prostoty. Młody małżonek podziwia urodę swojej wybranki, zachwyca się też wsią. Następna scena dialogowa to flirt młodej i inteligentnej Maryny z "pustym" i pełnym niewiary Poetą. W połowie I aktu na wesele przychodzi Żyd, rozmawia z Panem Młodym.
Dialog ten sygnalizuje istotne różnice między poszczególnymi grupami społecznymi. Niedługo potem pojawia się Rachela, córka Żyda, która zapewnia Pana Młodego: "ach, ta chata rozśpiewana, ta roztańczona gromada, zobaczy pan, proszę pana, że się do poezji nada, jak pan trochę zmieni, doda." Pan Młody odpowiada: "ja to czuję, ja to słyszę, kiedyś wszystko to napiszę". 


Chwilę później podkreśla niechcący swój pozbawiony autentycznego zaangażowania stosunek do ludu. Poeta zwierza się Gospodarzowi z projektu "groźnego, szumnego" dramatu. Rozmowę tę przerywa pojawienie się Czepca i Ojca. Chwilę później Poeta mówi, iż w kraju jest tylko przelotem, gdyż "coś gna go po świecie". Chłopi współczują mu takiego stosunku do życia.


 Następuje kłótnia o dług, który Czepiec powinien zwrócić Żydowi, o swoje należności upomina się także Ksiądz. Gospodarz, który jest świadkiem wszystkiego przypomina rzeź dokonaną na szlachcie przez chłopów. Pan Młody wypowiada słowa: "Znam to tylko z opowiadań, ale strzegę się tych badań, bo mi trują myśl o polskiej wsi." 

Wypowiedź ta określa stosunek Pana Młodego do chłopów. Ma on świadomość tego, iż między poszczególnymi warstwami społecznymi istnieją niepokojące konflikty, a "bratanie się z chłopami" nie jest szczere, lecz tylko na pozór. Pod koniec aktu I Poeta prosi nowożeńców o zaproszenie na wesele Chochoła, który stoi pod oknem. Państwo Młodzi zgadzają się.


  

Akt II

 



Weselnicy wychodzą, aby uczestniczyć w ludowym obrzędzie. O północy pojawia się Chochoł i zapowiada przybycie gości. Kilkuletnia córka Gospodarzy, Isia, wypędza go. Po nim ukazują się kolejno następne zjawy. Wraz z Chochołem do dramatu wkracza element fantastyczny, wizyjny, symboliczny. "Osoby utworu" pojawiają się i znikają nagle. 

Marysi pojawia się Widmo, które chce z nią zatańczyć. Zjawa jest jej dawnym ukochanym, którego nie może zapomnieć, mimo że jest już mężatką. Widzenie to ujawnia więc tęsknotę za utraconą miłością. Dziennikarzowi ukazuje się Stańczyk, przeprowadza z nim długą rozmowę bogatą w treści intelektualne, kulturowe, historyczne, narodowe.

 Stańczyk (błazen ostatnich Jagiellonów) uważany był za symbol stronnictwa konserwatywnego skupiającego się przy dzienniku "Czas". Mit Stańczyka jako mądrego błazna upowszechnił się przede wszystkim dzięki obrazowi Jana Matejki. Dziennikarz zarzuca Polakom bezczynność i sam się do niej przyznaje. Winę za tę sytuację zrzuca na przeszłe pokolenia. 

Stańczyk zwraca mu uwagę, a Dziennikarz odpowiada: "Wina ojca idzie w syna, niegodnych, synowie niegodni; ród pamięta, brat pamięta, kto te pozakładał pęta i że ręka, co przeklęta, była swoja". Stańczyk wspomina zawieszenie dzwonu Zygmunta, który kiedyś był symbolem narodowej dumy, dziś oznajmia zaledwie wiadomości o pogrzebach. Spotkanie ze Stańczykiem głęboko porusza Dziennikarzem, przypomina o trwającej niewoli narodowej. 

Ich rozmowa ma charakter spowiedzi Dziennikarza, dręczonego poczuciem zbiorowej winy narodowej oraz świadomego indywidualnej porażki, a także porażki całego pokolenia, niezdolnego do wypracowania trwałych wartości. Do Poety przychodzi Rycerz, którego zazwyczaj uważa się za Zawiszę Czarnego (wzór mocy narodowej). 

Uświadamia mu jego bezużyteczność w czasach, kiedy społeczeństwo potrzebuje literatury wzywającej do walki o wolność. Panu Młodemu ukazuje się Hetman (Ksawery Branicki - symbol zdrady narodowej), Dziadowi natomiast Upiór (Jakub Szela - przywódca powstania chłopskiego w 1846 roku, które zakończyło się rzezią polskiej szlachty przygotowującej się do wystąpienia przeciw zaborcy). Prosi go o wiadro wody, gdyż chce obmyć się z krwi. Gospodarzowi objawia się Wernyhora. 

Przybywa z rozkazem, który ma podnieść lud do powstania. Wernyhora to postać legendarna, związana z rebelią chłopską na Ukrainie w XVIII wieku. Gospodarz otrzymuje odpowiednie polecenia oraz złoty róg. Początkowo sam zamierza wypełnić misję, jednak, znużony, powierza ją Jaśkowi, przekazuje mu także złoty róg. Ten chętnie przyjmuje zadanie, wybiega z izby, aby zwoływać chłopów do walki. Po wybiegnięciu Jaśka znaleziona zostaje złota podkowa - dowód wizyty Wernyhory.


  

Akt III

 

Zjawia się nowa postać dramatu - Nos - przykład typowego dekadenta, który tłumi swe żale alkoholem. Panna Młoda opowiada Poecie sen. Śniło jej się, iż wsiadła do karety, którą powoziły diabły. Zapytała więc, dokąd ją wiozą i usłyszała, że do Polski. Panna Młoda zastanawia się, gdzie znajduje się teraz Polska, na co Poeta, każąc jej przyłożyć rękę do piersi, stwierdza: "A to Polska właśnie". 

Nagle pojawia się Kuba, który uświadamia Czepcowi powagę wizyty Wernyhory. Ten próbuje się dowiedzieć czegoś więcej od Gospodarza, lecz nie jest w stanie go obudzić. Sprowadza więc uzbrojonych w kosy chłopów i nadal usiłuje obudzić Gospodarza, który tym razem nie może przypomnieć sobie zleceń Wernyhory. 

Czepiec grozi w pewnym momencie: "Panowie, jakeście som, jeźli nie pójdziecie z nami, to my na was - i z kosami!" Usiłuje także zmobilizować Pana Młodego i Poetę. Pan Młody zachwyca się jednak pięknem przyrody i nie zwraca uwagi na przestrogi Czepca, który jest zirytowany takim zachowaniem. 

Nagle budzi się Gospodarz, przytomnieje i przypomina sobie polecenia Wernyhory. Wraz z weselnymi gośćmi i uzbrojonym tłumem wypatruje na dziedzińcu znaków. Wreszcie ów znaki na niebie pojawiają się, słychać tętent. Zebrani, zasłuchani, nieruchomieją. Oczekują Wernyhory, a zjawia się Jasiek. Zdumiony widokiem przypomina sobie, że miał trąbić w złoty róg, stwierdza z przerażeniem, że ów róg zgubił. 


Wchodzi do izby Chochoł. Uświadamia Jaśkowi, że zgubił on róg w momencie, kiedy schylał się po czapkę z pawich piór. Bezskutecznie próbuje go odnaleźć, usiłuje też obudzić wszystkich innymi sposobami, lecz jest to niemożliwe. Chochoł podpowiada Jaśkowi, co ma czynić: "Powyjmuj im kosy z rąk, poodpasuj szable z pęt, zaraz ich odejdzie Smęt. Na czołach im kółka zrób, skrzypki mi do ręki daj; ja muzykę zacznę sam, tęgo gram, tęgo gram". Rozpoczyna się powolny i monotonny taniec w takt chocholego śpiewu: "Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur".



Artykuł pochodzi z kategorii: Literatura polska

Zobacz również

  • ​Jerzy Pilch - biografia i twórczość

    Jerzy Pilch urodził się 10 sierpnia 1952 w Wiśle, w rodzinie protestanckiej, zatem uznawany jest za członka kościoła ewangelicko-augsburskiego, choć sam już od dawna zdeklarował brak wiary. Po... więcej