​Wieża - streszczenie opowiadania Herlinga-Grudzińskiego

W zasadzie trudno wskazać głównego bohatera tego opowiadania Herlinga-Grudzińskiego. Chyba, że uznać, że Wieża ma nieosobowego bohatera, którym jest cierpienie.

Wieża - cz. 1

Lato 1945 roku - narrator, uczestnik wielu kampanii wojskowych, przebywa na postoju między Bolonią a Rawenną. Ponieważ zostaje skierowany na misję w Mediolanie, ma prawo skorzystać z urlopu, który spędza samotnie na piemonckiej wsi. Dzięki uprzejmości znajomego Włocha, może mieszkać w małym domku u stóp Przedalp, który Włoch odziedziczył po dalekim krewnym, emerytowanym nauczycielu gimnazjum w Turynie.

Spośród trzech pokoi narrator wybiera sobie ten, który sprawia wrażenie ulubionego pomieszczenia mieszkającego tu wcześniej starego samotnika. To tu właśnie znajduje brudne, wymięte i zatłuszczone kroplami stearyny dzieło Le Lepreux de la cite d'Aoste Francois-Xavier de Maistre'a.

Reklama

Zaintrygowany narrator przystępuje do jej lektury, zaczynając od motta: Niewiele myślą próżni i weseli./Którzy się władzą i bogactwem bawią,/Niewiele myślą, wiecznie roztańczeni/O tych co cierpią, co piją z kielicha/Nieszczęścia i żalu, co gną się trapieni/Najboleśniejszymi udrękami ducha.

Wieża - cz. 2

De Maistre pisze o dwóch atrakcjach turystycznych południowej części Aosty, z których jedną stanowią ruiny starego zamku z okrągłą wieżą. Wedle podań ludowych została tu zagłodzona nieszczęsna księżniczka Maria di Bra-ganza, żona zazdrosnego hrabiego Renato di Challanta, stąd nazwa miejsca Krzyk Głodu. Drugą atrakcję stanowi również wieża, zwana dla odmiany Wieżą Strachu z powodu rzekomo zamieszkujących ją duchów. 

To w tej drugiej wieży schronienie znalazł trędowaty mieszkaniec małego księstwa Oneglia, zamknięty tu już jako dwudziestolatek, by aż do śmierci miejsca tego nie opuścić. Władze miejskie oraz szpital obiecały zapewnić trędowatemu warunki do życia. Nie widywał go jednak nikt z wyjątkiem człowieka przynoszącego mu raz na tydzień zapasy żywności ze szpitala oraz księdza niosącego mu pociechę religijną. 

De Maistre znalazł się w Aoście po piętnastu latach od zamknięcia trędowatego w wieży. Pełniąc wtedy funkcję oficera, któregoś dnia zauważył otwartą furtkę prowadzącą do ogrodu wokół Wieży Strachu. Przekroczył ją i ujrzał opartego o drzewo człowieka. W ten sposób poznaje trędowatego i zaczynają się ich rozmowy. Trędowaty nie posiada się ze szczęścia słysząc głos ludzki i rozwija się rozmowa. 

De Maistre dowiaduje się o tym, jak trędowaty mieszka, w jaki sposób hoduje bujne rośliny nie dotykając ich, by mogły je bezpiecznie zrywać wpadające tu czasem dzieci, których wizyty, podziwiane przez trędowatego z daleka, bardzo go uszczęśliwiały. Trędowaty odziedziczył swą chorobę po rodzicach, uległa jej również jego siostra, która zmarła po spędzeniu z bratem w wieży pięciu lat. 

Zamknięty w wieży nie ma innego imienia i nazwiska niż Lebbroso, czyli Trędowaty. Jeżeli były jakieś inne wcześniej - on ich nie pamięta. Swą samotność Lebbroso przeżywa w łączności z męką Chrystusa. Pracuje w ogrodzie, wyrabia koszyki i maty, szyje sobie sam ubrania, szykuje posiłki, wolny czas zaś przeznacza na modlitwę. Nie ma w nim goryczy ani gniewu, rozkoszuje się tym, co dostępne, np. kontemplacją przyrody. 

Nękają go jednak chwile zwątpienia w sens swego cierpienia, zwłaszcza podczas bezsennych nocy. Gdy podczas rozmowy de Maistre gotów jest uścisnąć dłoń nieszczęśnika, ten odmawia i podejmuje swą opowieść, skupiając się tym razem na osobie siostry. Oszczędzał jej swego widoku, by jej nie przygnębiać, zatem pozostały mu tylko rozmowy z nią, tak cenne, że chwila, w której umarła, była początkiem chyba najgorszego czasu w jego życiu, nasuwającego mu myśl o samobójstwie. 

Miał zamiar popełnić je już kiedyś, wcześniej, gdy zabito psa Miracolo, stanowiącego jego największy skarb. Uspokoił go widok pokoju siostry i odnalezienie jej listu, w którym napisała: Zostawię cię wkrótce samego, ale nigdy cię nie opuszczę. Będę czuwała nad tobą z nieba. Będę błagała Boga by ci dał odwagę znoszenia z rezygnacją życia aż do chwili, gdy spodoba Mu się połączyć nas na nowo w lepszym świecie. Zostawiam ci ten krzyżyk, który nosiłam całe życie: często przynosił mi pociechę w cierpieniach, a moje łzy nie miały nigdy innego świadka poza nim. Pamiętaj kiedy go zobaczysz, że moim ostatnim pragnieniem było byś żył i umarł jak dobry chrześcijanin. 

Pogrążając się od tej pory w lekturze Księgi Hioba, Lebrosso już nigdy nie uległ grzesznej pokusie, by skrócić swe cierpienia. Po zakończonej rozmowie trędowaty ponownie odmawia uścisku ręki oficera i odrzuca jego propozycję o wymianie listów. Nie chce szukać ucieczki w złudzeniach, jego jedynym wsparciem może być Bóg.

Wieża - cz. 3

Ponownie powrót do pierwszego narratora, który rozkoszuje się samotnością za dnia, dopiero wieczorem schodząc na wieś, do tawerny, gdzie słucha opowieści oraz pieśni piemonckich chłopów. Gdy deszcz skazuje go na zupełną izolację, nie ustając w lekturze, zaczyna rozmyślać o kamiennej figurze klęczącego "pielgrzyma świętokrzyskiego", którą kojarzy z dzieciństwa.

Stojąca u stóp kilkusetmetrowej góry figura, wedle legendy ludowej, co roku przesuwa się o ziarnko maku w drodze na jej szczyt, zwany Świętym Krzyżem. Samotność oraz szczegóły wyglądu figury, takie jak brak twarzy, liczne szczerby i obtłuczenia, nasuwały narratorowi myśl o jej zbieżności z Lebrosso.

Wieża - cz. 4

Intrygująca dla narratora jest obsesja, z jaką pierwotny właściciel domku czytał książeczkę de Maistre. Odpowiedź na pytanie podsuwa sam wstęp, w którym autor mówi o książeczce jako o Pocieszycielce Nieszczęsnych. Drugie znalezisko poczynione przez narratora, kajet pełen notatek, zatytułowany Vita Dum Superest, Bene Est (Życie jest dobre, kiedy przerasta siebie), uzupełnia wieści o Lebrosso dzięki notatkom mieszkającego tu nauczyciela. 

Narrator dowiaduje się m.in. że umarł on sześć lat po wizycie oficera i że naprawdę nazywał się Pier Bernardo Guasco. Narrator postanawia wyruszyć do Aosty ze swoistą pielgrzymką do wieży, gdy się rozpogodzi.

Wieża - cz. 5

W Aoście nikt nie potrafi wskazać drogi do wieży. Większą sławą cieszy się Krzyk Głodu. Wieżę Strachu narrator odnajduje w zasadzie przypadkowo i od razu rozpoznaje, mimo nocy. Zajrzenie do środka przez mur nie satysfakcjonuje bohatera do końca, zatem wykorzystując siłę swego munduru alianckiego, załatwia sobie możliwość wejścia na teren kiedyś przydzielony Lebrosso. 

W świetle dnia wieża robi mniej złowrogie wrażenie, ale nadal nasuwa myśli o cierpieniu i samotności. Cela Lebrosso pozostała taka, jak za jego życia. Nad małym, kwadratowym pomieszczeniem króluje wielki krucyfiks z nieproporcjonalnie wielką w stosunku do swych rozmiarów żelazną figurą Chrystusa.

Wieża - cz. 6

Po powrocie do Aosty, narrator zaczyna tropić tożsamość pierwotnego właściciela domu, namiętnie czytającego o Lebrosso. Sycylijczyk z pochodzenia, nauczyciel z Turynu, stracił w trzęsieniu ziemi całą swą najbliższą rodzinę, żonę i trójkę dzieci. Wysłany na przedwczesną emeryturę w związku z podjętą próbą samobójczą, przeprowadza się do zakupionego w 1938 roku domu, który z racji na nowego mieszkańca stroniącego od ludzi, zwany jest trumną sycylijską. 

W sierpniu 1944 roku do doliny Elvo przybywają resztki rozbitej dywizji SS. Wyłapują one mężczyzn kierowanych na roboty do Niemiec. Mężczyźni jednak, ostrzegani przez partyzantów, skutecznie się chowają. Rozjusza to któregoś dnia Niemców do tego stopnia, że stawiają ultimatum; albo znajdzie się choć jeden mężczyzna do prac, albo zastrzelony zostanie proboszcz, człowiek we wsi bardzo szanowany i ceniony. 

W niejasnych do końca okolicznościach zostaje pochwycony na ofiarę mieszkaniec trumny sycylijskiej, nauczyciel. Pod lufą niemieckiego karabinu, błaga o zwrócenie mu wolności, zapewniając, że nie ma nic wspólnego z wioską, będąc w niej obcym przybyszem. Zostaje zatem rozstrzelany proboszcz. Ciało nauczyciela znajduje w jakiś czas później w jego domu - nie potrafił żyć gnębiony wyrzutami sumienia.

Wieża - cz. 7

Mimo silnego przeżycia obydwóch historii, narrator długo nie mógł zebrać się za ich opisanie. Nie potrafił sprostać opisaniu samotności totalnej doznawanej przez Lebrosso. Niejasne były dla niego również okoliczności śmierci trędowatego; wedle jednej wersji, zagłodził się, inne twierdzą, że przed śmiercią wyszedł z lampą na ulicę, gdzie spotkał paru przechodniów i uciekł gnany przez rzucane kamienie. 

Mimo bezradności wobec tematu, narrator lubił wracać do pewnej wizji jego finału. W jego wyobrażeniach Lebrosso niby pielgrzym świętokrzyski dociera na szczyt, gdzie pada znużony, a jego krzyk ginie w łomocie osuwającego się świata, którego kres się zaczyna.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Literatura polska

Zobacz również

  • Szklane domy - opis metafory zawartej w "Przedwiośniu" Stefana Żeromskiego, funkcja. więcej