​Jądro ciemności - streszczenie opowiadania Josepha Conrada

Jądro ciemności inspiruje od lat. Czasami nawet nie jesteśmy świadomi, kiedy twórca właśnie opowiadaniem Josepha Conrada inspirował się tworząc swe dzieło. Tak rzecz miała się np. w przypadku sławnego filmu Czas apokalipsy F.F. Coppoli.

Jądro ciemności, część I

Statek "Nellie" wyrusza w rejs po Tamizie, niedaleko Gravesend. Podróżuje nim pięciu mężczyzn, w tym dwaj narratorzy: ten, którego bliżej nie poznajemy oraz Charlie Marlow - marynarz. Ten drugi właśnie opowiada o swojej podróży w głąb Afryki, która zmieniła jego życie. Wspomina podboje kolonialne, które ocenia jako "stawianie czoła ciemności". 

Sam, od zawsze zafascynowany nieodkrytymi jeszcze miejscami na mapie, oczarowany został największą rzeką Afryki. Dzięki protekcji udaje mu się otrzymać posadę dowódcy na jednym z parowców kursujących po tej rzece. Umowę podpisuje w dziwnej atmosferze spisku, po czym udaje się do lekarza, który intryguje go specyficzną prośbą o śledzenie zmian psychicznych, które zachodzą w ludziach pod wpływem pobytu w Afryce. 

Reklama

Przed podróżą ogarnia Marlowa nieoczekiwany lęk przed udaniem się w samo "jądro ciemności". Z pokładu francuskiego parowca Marlow podziwia czarną i tajemniczą dżunglę, której widok - jak się okazuje - towarzyszyć mu będzie przez całą podróż. Po miesiącu podróży Marlow wreszcie wysiada na jednej ze stacji spółki. Obserwuje niewolniczą pracę Murzynów wyzyskiwanych przy budowie kolei. Są oni tak wycieńczeni, że niektórzy przechodzą po prostu na bok drogi, by tam umrzeć. 

Wstrząsa nim śmierć chłopca, u którego zauważa obwiązaną na szyi białą przędzę. Gdy chłopak kona, Marlow podaje mu kromkę chleba, by choć raz się nasycił. Czuje się jakby wkroczył w pierwszy krąg piekła, jest wstrząśniętym tym, jak traktuje się tubylców. Podczas pierwszego spotkania z dyrektorem swej stacji, przekonuje się, jak wielki jest materializm białych. 

Im dłużej Marlow przebywa w placówce, tym więcej słyszy na temat niejakiego Kurtza, agenta firmy na odległej placówce, który osławiony jest z racji na wielką sprawność działania. Owocuje ona niesamowitymi wręcz ilości kości słoniowej, które Kurtz zdobywa dla agencji dzięki umiejętności współpracy z tubylcami. Słyszy, jak o Kurtzu mówi się z podziwem albo z obawą - jak o przerażające konkurencji.

Jądro ciemności, część II

Marlow zyskuje nadzieję na poznanie Kurtza, wbrew wcześniejszym obawom, że może się to nie udać, ponieważ wieść niesie, że słynny agent choruje. Marlow zdążył sobie wyrobić o nim zdanie jako o krzewicielu cywilizacji, niezwykle utalentowanym i zdolnym zawładnąć umysłami. Okazuje się, że Kurtz już w Europie otrzymał zlecenie przygotowania referatu, dla organizacji zwanej "Towarzystwem Tępienia Dzikich Obyczajów".

 Podsłuchując pewną rozmowę, Marlow dowiedział się też, że niektórzy skłonni byliby się pozbyć tego człowieka, co wydaje im się łatwe z racji, że przebywa zupełnie sam pośród tubylców. Dwa miesiące później, po swej pierwszej, pełnej emocji podróży w roli kapitana, Marlow przybywa na placówkę zarządzaną przez Kurtza. 

Podróż kosztowała go życie sternika jego parowca, co z perspektywy czasu bohater ocenia, jako zbyt wielki koszt. Na spotkanie podróżnym wychodzi Rosjanin o dziwacznym wyglądzie arlekina, sprawujący nad Kurtzem opiekę. Wyjaśnia, że napad, który był ich udziałem tuż przed dopłynięciem na miejsce, to inicjatywa dzikich buntujących się przed utratą Kurtza. 

Jest ślepo zapatrzony w swego podopiecznego. Z tym człowiekiem się nie rozmawia, jego się słucha! - oznajmia i dodaje jeszcze, że znajomość z Kurtzem odmieniła jego życie. Natomiast Marlow im więcej wie na temat Kurtza, tym mniej go podziwia.

Jądro ciemności, część III

Kurtz, jak się okazuje stworzył własne tubylcze wojsko i już nie prowadzi handlu wymiennego o kość słoniową, a wyprawy łupieżcze. Wzniósł też wokół zabudowań palisadę dość szczególnie przybraną w głowy Murzynów. Jak wyjaśnia wiernopoddańczy Rosjanin, są to głowy buntowników, którzy w odróżnieniu od reszt tubylców nie czcili Kurtza niby boga, co stało się powszechną normą i prawem. 

Rosjanin nie pojmuje również, jak Marlow może nazywać jego mistrza wariatem. Pierwszy raz tę charyzmatyczną postać Marlow widzi wyniesioną na noszach. To, że Kurtz leży i jest tak osłabiony chorobą, że wygląda jak szkielet, nie odbiera mu w żadnym razie mocy, jaką wywiera na cały tłum, gdy zaczyna przemawiać. To, co powiedział tubylcom, sprawia, że zgadzają się oni na jego wejście na statek. 

Umieszczony w małej kajucie Kurtz, zaczyna czytać listy, które do niego nie zostały wcześniej doręczone. Gdy wita się z Marlowem, zdumiewa go siłą swego głosu. Załoga statku obserwuje przepiękną czarnoskórą młodą kobietę, która złowieszczo wpatruje się w statek. Jest to kochanka Kurtza ubolewająca nad jego utratą. Do Kurtza nie dociera, że umiera. Ciągle wierzy, że powróci na swą placówkę i dokończy misję, która na nim spoczywa. Dlatego wcześniej to on kazał zaatakować nadpływający statek, by opóźnić nieuchronne opuszczenie swego królestwa. 

Próbuje opuścić statek, na czym nakrywa go Marlow i namawia do powrotu. Gdy odpływają, towarzyszą im tajemnicze rytuały czarnoskórych, które najwyraźniej cieszą Kurtza. Podróż Marlow spędza przy obłąkanym poszukiwaczu kości słoniowej wysłuchując jego zdumiewających monologów. Ostatnie słowa Kurtza to: Zgroza! Zgroza!, przy czym Marlow dostrzega na jego twarzy wyraz ponurej pychy, bezlitosnej siły, przeraźliwego strachu, głębokiej i beznadziejnej rozpaczy. 

Marlow przechowuje dokumenty, które mu wręczył Kurtz przed śmiercią. W ostatnich słowach agenta, Marlow dopatruje się wyznania wiary. Do końca uznaje go za człowieka wielkiego, który pomimo mrocznej strony swej natury i błędnych ścieżek, które wybrał, ostatecznie wygrywa. Dlatego pozostaje przy nim do końca i wypełnia jego wolę. 

Po powrocie do Brukseli, oddaje część dokumentów Kurtza właścicielom spółki, a część dziennikarzom. Oddaje też raport agenta , dla "Towarzystwa Tępienia Dzikich Obyczajów", oddziera jednak z niego postscriptum zawierające słowa o konieczności wytępienia wszystkich dzikich tubylców. Poznając kuzyna Kurtza, Marlow dowiaduje się, że tak naprawdę był on wielkim muzykiem. 

Ostatnia paczka listów zostaje przeznaczona dla Narzeczonej Kurtza. W drodze do niej Marlow ma widzenie tego człowieka. Spotyka kobietę, która mimo upływu roku od śmierci agenta, ciągle nosi czerń. Jak reszta świata i ona wierzy w wielkość byłego narzeczonego. Okłamuje ją, że Kurtz w chwili śmierci to jej imię wypowiadał, gdyż nie chce, by ogarnęła ją ciemność. 

Marlow kończy swoją opowieść. Głos ponownie przejmuje pierwszy narrator, który mówi o tym, co ukazuje się jego oczom: Otwarte morze było zagrodzone czarną ławą chmur, a spokojny wodny szlak, wiodący do najdalszych krańców ziemi, ciągnął się, mroczny, pod zasępionym niebem, zdając się prowadzić do jądra niezmierzonej ciemności.


Artykuł pochodzi z kategorii: Literatura światowa

Więcej na temat:

Zobacz również

  • Panta rhei - co to znaczy, skąd pochodzą te słowa, podstawowe założenia koncepcji Heraklita z Efezu. więcej